Jan Olczak wraz z ojcem Jackiem, mieszkańcy Ryczywołu w powiecie obornickim, postanowili udowodnić, że do wielkiej przygody nie potrzeba nowoczesnego auta ani szczegółowego planu. Ich wybór padł na czerwonego Fiata 126p z 1992 roku, którego Janek własnoręcznie odrestaurował po wyciągnięciu ze stodoły pod Koninem. Samochód, wspierany przez osiedlowy warsztat pana Kazia Wardęgi, stał się bazą wyprawy, do której dobudowano przyczepę Niewiadów N250 z namiotem.
Podróż rozpoczęła się kilka dni temu. Pierwszy etap prowadził przez Czechy, Węgry i okolice Balatonu, a następnie przez Serbię i Bułgarię w kierunku Turcji. Plan zakładał dotarcie do Stambułu i przejechanie na drugi kontynent, jednak na granicy tureckiej pojawiła się przeszkoda – celnicy nie wyrazili zgody na wjazd z powodu części samochodowych przewożonych przy pojeździe. Nie zrażeni tym, ojciec i syn szybko zmienili trasę i skierowali się do Grecji, odwiedzając Aleksandropolis i Saloniki. Obecnie znajdują się w Albanii, skąd planują powrót przez Czarnogórę, Chorwację, Węgry, Słowację i Czechy do Ryczywołu.
Jak dotąd Maluch spisuje się znakomicie – bez poważniejszych awarii, mimo że ma ponad trzydzieści lat i ciągnie przyczepę. Trasa, pierwotnie szacowana na 2500 kilometrów, już przekroczyła 2900 kilometrów. Janek, zapalony miłośnik klasycznej motoryzacji, ma na koncie także udział w Rajdzie Koguta, gdzie jeździ Fiatem 125p. Ta wyprawa jest dla niego spełnieniem marzeń i okazją do spędzenia czasu z ojcem, który podziela jego pasję.
Historia Janka i Jacka inspiruje, pokazując, że niezwykłe podróże mogą zaczynać się w garażu czy stodole, a najważniejsze są pomysł, odwaga i bliska osoba u boku. Społeczność Ryczywołu trzyma kciuki za ich bezpieczny powrót i dalsze kilometry tej niezwykłej przygody.
Źródło: Gmina Ryczwół
Fot. ryczywol.pl

